31.03.-2.04. w Wietnamie był długim weekendem – upamiętnienie
królów z dynastii Hung, których uważa się za założycieli Wietnamu (wg wikipedii
zaczęło się to ok. 2897 p.n.e.). Z okazji długiego weekendu zdecydowaliśmy się pojechać
9 osobową grupą na plaże Mui Ne (bardzo komercyjne miejsce - co ciekawe wszystko po wietnamsku i po rosyjsku!) (http://mandalay.pl/wietnam/mui-ne
) - część chciała poszaleć na kitesurfingu. Wsiadamy w pociąg o 7.30 w HCMC –
po 2 godzinach jazdy zaczyna padać… Po kolejnych 2 godzinach jesteśmy na miejscu,
ale deszcz wciąż pada w dodatku bardzo wieje. Decydujemy, że idziemy na plażę.
Idziemy wzdłuż hoteli i resortów na plaży, ale nigdzie piasku tylko beton zabezpieczający
brzeg… Idziemy do informacji turystycznej i dowiadujemy się, że najbliższa
piaszczysta plaża 2-3 km… I to było kolejne rozczarowanie (nieustający deszcz
był numerem 1). Dostaliśmy się na plażę, faceci poszaleli i wróciliśmy do
hotelu – basen z czystą wodą i muzyka z okna naszego pokoju wziął górę nad
1,5-2m falami i chłodnym deszczem.
Wieczorem założyliśmy, że z cukru nie jesteśmy i idziemy do jakiejś
dyskoteki czy czegoś w tym stylu. Na miejscu fajnie, sympatycznie, dużo ludzi
impreza na całego i wtedy skręciłam kostkę! I już było po imprezie dla mnie.
W ciągu całego wyjazdu ani na chwilę nie przestało padać ani silnie wiać. Po powrocie do Ho Chi Minh City zastałam główną dojazdowa ulicę do mojego domu zamkniętą z powodu połamanych i powyrywanych z korzeniami drzew o średnicy 40-50cm. Xuyen mówiła, że przez całą niedzielę bardzo mocno wiało i padało – tajfun. Generalnie nie powinno się to zdarzyć przed połową kwietnia a nawet majem, ale w tym roku podobno wszystko się poprzestawiało i przyspieszyło.
W ciągu całego wyjazdu ani na chwilę nie przestało padać ani silnie wiać. Po powrocie do Ho Chi Minh City zastałam główną dojazdowa ulicę do mojego domu zamkniętą z powodu połamanych i powyrywanych z korzeniami drzew o średnicy 40-50cm. Xuyen mówiła, że przez całą niedzielę bardzo mocno wiało i padało – tajfun. Generalnie nie powinno się to zdarzyć przed połową kwietnia a nawet majem, ale w tym roku podobno wszystko się poprzestawiało i przyspieszyło.
Plaża
Świeże owoce morza do wyboru - przygotowywane na miejscu na oczach klienta


mam nadzieję ze nie chciałaś tych owoców morza?? no bo na oczach je robią nie maja woka ???
OdpowiedzUsuńhehehehe
szkoda ze pogoda Wam nie dopisała
hahaha! no naprawdę śmieszne :p nie jadłam ich, bo nie byłam głodna :P
Usuń