Aaaaaaaaa! Wkurzyłam się dzisiaj i zawiodłam jednocześnie…
Dostałam wyniki ewaluacji. Moi kochani studenci dali mi różne oceny, niektórzy
10/10 a niektórzy 6/10 z dopiskiem, że mówię za szybko i nie rozumieją, o co
ich proszę. No i tu mnie szlag trafił, bo na każdych zajęciach pytanie „do you
understand?” albo „did you understand?” pada średnio 30 razy (na 135minut. Pytam
całą grupę a potem pojedyncze „niewyraźne” twarze a oni zawsze odpowiadają, że
tak… Jak widzę, że nie rozumieją lub ktoś się zbierze w sobie i powie „nie” to
tłumacze nawet 3 razy a i tak mi coś takiego wystawili… Dyrektor mówi żebym się
nie przejmowała i mówiła wolniej – wg. niego po prostu jeszcze nie rozumiałam
wietnamskiej kultury/ natury w pierwszym miesiącu pracy. Od teraz 2 razy wolniejsze tempo mówienia i
duuuużo gier!.
Z tymi grami to ostroznie, bo potem dostaniesz ewaluacje, ze jest za duzo gier i za malo "twardej" nauki - pisze na podstwie wieloletniego doswiadczenia w Azji ;-)
OdpowiedzUsuńCzy zrobilas kewstionariusz dla nich dlaczego ucza sie angielskiego? Jakie sa ich cele potem z tym angielskim po skonczeniu studiow? Wiekszosc powie, ze po to zeby sie porozumiec, albo dostac lepsza prace, albo wyjechac za granice. To w 99% bzdury, bo to co w rzeczywistosci maja na mysli jest "zdac oficjalny egzamin z angielskiego na takim poziomie, zeby moc dostac lepsza prace, lub wyjechac na studia za granice". Mam na mysli jakies IELTS, czy u nas - Eiken.
I jak mi to w koncu wytlumaczono jak krowie na rowie na poczatku mojej kariery nauczycielskiej, to prawie zrezygnowalam z gier (bo je lubia, ale potem cie w tylek kopna jesli chodzi o ewaluacje) i skupilam sie na twardej nauce w tej grupie wiekowej. I choc z pozoru tego nie lubili, to jednak rezultaty byly duzo lepsze, bo tego oczekiwali i "wymagali" - choc oczywiscie w zyciu ci tego prosto w twarz nie powiedza, bo nie wypada.
Wiem, ze kazda sytuacja jest inna, ale to tak z mojego doswiadczenia.
Nie robiłam im żadnego testu, bo każdą grupę dostałam "od połowy kursu," ale wiedziałam, że uczą się po to żeby zdać testy. W czasie zajęć powiedzieli mi, że uczą się żeby mieć lepszą pracę w kraju lub za granicą - m.in. w Malezji. Założyłam więc, że musimy zrobić podręcznik, bo podręcznik prowadzi do testu - a dla nich jest to nudne.
UsuńDyrektor powiedział - uaktywnij ich - zrób więcej gier oczywiście dotyczących tematu (do tej pory grałam z nimi w hangman i układanie krótkich wyrazów z 1 długiego na czas) wczoraj dorzuciłam silent phone i back to the borad - byli aktywniejsi w czasie gier, ale przy ćwiczeniach i tak miny zmęczone). Z drugiej strony ja się nie dziwię, że oni są zmęczeni i senni na moich zajęciach - zaczynają zajęcia nierzadko o 6-7 rano a angielski ze mną mają o 18 do 20.30!