poniedziałek, 26 marca 2012

Thu Hai, 26 Thang Ba 2012


       Wczoraj braliśmy udział promocji programu, dzięki któremu przyjechaliśmy na praktyki. Między pierwszą i druga sesją mieliśmy ok. 1h przerwy, więc poprosiłam Vickie żeby poszła z nami do pobliskiej świątyni. Ta pagoda była stosunkowo mała.
A oto kilka zdjęć:

Główny ołtarz przystrojony dużą ilością kwiatów oraz otoczony niezliczonymi owocami – i to nie są tylko owoce typowe dla Wietnamu – właściwie większość to zagraniczne jabłka oraz pomarańcze – ok. 60k-90k/kg, czyli ok. $3- $4,5.

Po krótkiej modlitwie Vickie mogła uderzyć w dzwon – żeby jej prośba została usłyszana (przynajmniej tak zrozumiałam z jej tłumaczenia).

Po bokach centralnego ołtarza znajdują się 3-4 mniejsze m.in. ołtarzyki, na którym są zdjęcia osób, za które się aktualnie modlą kapłani oraz taki ołtarz z figurami z dość groźnymi minami – przed nimi stoją zapalone świeczki z karteczkami – Vickie powiedziała, że rodziny zapalają je z prośbą o powodzenie finansowe.

A centralnie na wejściu jest taka biała figura.

       Z innej beczki – w kilku miejscach widziałam reklamę kosmetyków firmy „Biore”. Nazwa taka polska! ;) Yoko (Japonka) powiedziała mi, że to nie jest wietnamski produkt tylko japoński!

       Poza tym ciekawa reklama salonu ze skuterami – nie widać dokładnie, ale na witrynie jest skuter w kolorze cappuccino obok pasujący płaszcz oraz torebka i buty. Niezłe! Jak będę bogata to tez będę środki lokomocji dobierać do koloru ubrań – a co!

5 komentarzy:

  1. Yoko nie do konca ma racje. Biore jest japonskim produktem tylko od 1988 roku, kiedy to amerykanska firma kosmetyczna (rowniez produkujaca Curel, Jergens, John Frieda, Ban, jak i Biore) zostala wykupiona przez japonska korporacje - Kao ("kao" znaczy "twarz"). Wiec Biore to oryginalny amerykanski produkt i za taki nadal jest uwazany w USA.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawe :) ale Yoko mogła o tym nie wiedzieć, bo ma dopiero 22 lata :)

      Usuń
    2. A ja ci powiem, ze wielu Japonczykow mysli ze np Nivea (czy Dove) jest produktem japonskim, bo na opakowaniu pisze "Made in Japan". Serio.

      Usuń
    3. Tym to już jestem zaskoczona, bo przecież oprócz "Made in Japan" jest info o kraju, w którym jest siedziba firmy/ koncernu. Tak jak np. jakieś w szampon wyprodukowany w Polsce a siedziba producenta w Szwajcarii...

      Usuń
    4. Nie zawsze, bo tutaj wiele produktow jest na licencji i na opakowaniu widnieje firma japonska, ktora ta licencje posiada. A ze Japonczycy sa swiecie przekonani, ze japonskie produkty sa najlepsze na swiecie, wiec dla nich "made in Japan" jest wystarczajacym potwierdzeniem tej najlepszosci i sa totalnie zaskoczeni, jak im sie mowi ze te produkty pochodza z innych krajow.
      Przecietny Japonczyk czy Japonka wie o swiecie poza Japonia tyle co nic, ale po jakims czasie przestalo mnie to juz dziwic. I juz nie protestuje jak slysze, ze to czy tamto to produkty japonskie.

      Usuń