Wróciłam do domu we wtorek w nocy
jednak powrót wcale nie jest końcem wietnamskiej przygody. Za 2 tygodnie do
Polski przylatuje pewna znajoma, z którą spotkam się w Warszawie. W dodatku
wracając z Hanoi przez Moskwę poznałam pewnego nastolatka. Okazało się, że jego
tata pracuje w ambasadzie – bardzo sympatyczni ludzie. Zadzwonię do nich, gdy
przyleci Hy i spotkamy się w większego grupie.
Poza tym codziennie dostaję smsy oraz maile od kilku najbliższych
mi studentów. Co ciekawe nie są to Ci, których uczyłam, przez co najmniej 6 tygodnia
w HCMC a Ci, których uczyłam 2 tygodnie w Thanh Hoa. Relacjonują mi jak poszedł
test albo opisują jak tęsknią, a w czwartek dostałam smsa od jednego nich, że
ogląda mecz.
Niektórzy próbują uruchomić swoje kontakty i załatwiać mi
jakąś pracę na wrzesień – zobaczymy, co będzie, może rzeczywiście wrócę tam za
2 miesiące?
Mimo gorącej pogody, braku
europejskiego jedzenia, małych rozmiarów ubrań czy większości ludzie nieznających
angielskiego wciąż mi się tam podoba; w tym kraju potrafię wyobrazić sobie siebie,
jako nauczycielkę (w Polsce już niestety nie do końca).
Kto wie, kiedy Maria powróci do
Wietnamu?
najważniejsze w pracy jest to żeby lubić to co się robi !
OdpowiedzUsuńciekawe jak potoczą się Twoje losy :-) życzę Ci żeby toczyły się taką drogą jaką sama wybierzesz :-)
no i czekam na nową Marię w Wietnamie ;-)
Kiedyś nie umiałaś sobie wyobrazić siebie jako nauczycielke w Wietnamie, więc nie możesz zamykać się na wszystkie inne propozycje. Szukaj i odkrywaj. Kto wie, może Maria poleci do Hiszpanii? :) ;) //QQ
OdpowiedzUsuń