niedziela, 10 czerwca 2012

Chu Nhat, 10 Thang Sau 2012


Wróciłam do domu we wtorek w nocy jednak powrót wcale nie jest końcem wietnamskiej przygody. Za 2 tygodnie do Polski przylatuje pewna znajoma, z którą spotkam się w Warszawie. W dodatku wracając z Hanoi przez Moskwę poznałam pewnego nastolatka. Okazało się, że jego tata pracuje w ambasadzie – bardzo sympatyczni ludzie. Zadzwonię do nich, gdy przyleci Hy i spotkamy się w większego grupie.
Poza tym codziennie dostaję smsy oraz maile od kilku najbliższych mi studentów. Co ciekawe nie są to Ci, których uczyłam, przez co najmniej 6 tygodnia w HCMC a Ci, których uczyłam 2 tygodnie w Thanh Hoa. Relacjonują mi jak poszedł test albo opisują jak tęsknią, a w czwartek dostałam smsa od jednego nich, że ogląda mecz.
Niektórzy próbują uruchomić swoje kontakty i załatwiać mi jakąś pracę na wrzesień – zobaczymy, co będzie, może rzeczywiście wrócę tam za 2 miesiące?
Mimo gorącej pogody, braku europejskiego jedzenia, małych rozmiarów ubrań czy większości ludzie nieznających angielskiego wciąż mi się tam podoba; w tym kraju potrafię wyobrazić sobie siebie, jako nauczycielkę (w Polsce już niestety nie do końca).
Kto wie, kiedy Maria powróci do Wietnamu?

2 komentarze:

  1. najważniejsze w pracy jest to żeby lubić to co się robi !
    ciekawe jak potoczą się Twoje losy :-) życzę Ci żeby toczyły się taką drogą jaką sama wybierzesz :-)
    no i czekam na nową Marię w Wietnamie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś nie umiałaś sobie wyobrazić siebie jako nauczycielke w Wietnamie, więc nie możesz zamykać się na wszystkie inne propozycje. Szukaj i odkrywaj. Kto wie, może Maria poleci do Hiszpanii? :) ;) //QQ

    OdpowiedzUsuń