Wczoraj pierwsze samodzielne przejście dom - uniwersytet. Na luzie z lekkim spięciem na każdym zakręcie (tu każda uliczka jest podobna). Udało się! Spotkałam Emilie - Polka z Wrocławia. Też uczy angielskiego. I tu dostałam listę wskazówek, zakazów, nakazów itp.
1. Nie wolno mi pić niczego z lodem (oni lód
robią z wody z kranu, rzucają na podłogę i tasakiem dziabią a potem hop do
szklanki).
2. Lepiej kupić sobie plecak, bo to trudniej
zerwać z ramion (zrywają ludzie jeżdżący na skuterach).
3. Lepiej pokserować wszystkie dokumenty i
nosić przy sobie kopie - nie będzie szkoda jak ukradną.
4. Telefon tylko na smyczy i lepiej na ulicy
nie rozmawiać.
5. Oficjalnie inflacja poszła w górę o 9% a w
rzeczywistości w niektórych miejscach nawet 70%.
6. Nie ufaj Wietnamczykom. Cały czas kłamią,
oszukują i planują jakby tu wyciągnąć od Ciebie pieniądze.
7. Na zajęcia i w ogóle na zewnątrz chodzi
się z zakrytym dekoltem i nogami zakrytymi, co najmniej do kolan (Idealnie jest
nosić tylko długie spodnie.
Co sama zauważyłam:
1. Nie ma praw autorskich, wszyscy mają
kserokopie - nawet podręczniki nauczycielskie są kopiami.
2. W księgarniach też kupisz kopie bez praw
autorskich. Na papierze jak mgła, ale za to za 1-3 euro gdzie w Polsce kosztuje
ok 10.
3. Oprócz pojedynczych świateł na jakichś
strategicznych skrzyżowaniach nie ma tutaj żadnych przepisów. Wielka rzeka
skuterów czasem jakaś mała ciężarówka, taksówka - van lub autobus. Wjeżdżasz w
rzekę i z niej wyjeżdżasz. Uważa ten, kto jest z tyłu (wyjątkiem są samochody -
one trąbią a ty uciekasz). Jeśli musisz jechać pod prąd to jedziesz. Jeśli
musisz jechać po chodniku to jedziesz.
Na you tbie można znaleźć takie uliczki ;)
OdpowiedzUsuń